Strona Główna
Przejdź do:
- Atak na Mers-el-Kebir
Okręty według klas
Sprzęt i wyposażenie
Filmoteka shiplovera
Biblioteka shiplovera
Warto odwiedzić
Shiploverska galeria
Forum dyskusyjne
www.warships.pl - Atak na Tulon




Atak na Mers-el-Kebir



Wiosna 1940 r. przyniosła Sprzymierzonym niepokojącą sytuację w rejonie Morza Śródziemnego. Interesy Wielkiej Brytanii jako imperium kolonialnego opierały się od dawna na dostępie do nadmorskich państw tego obszaru. Aktualna sytuacja wojsk na frontach Europy i we Francji zmuszała więc do podjęcia działań prewencyjnych. Siły brytyjskie operujące w basenie Morza Śródziemnego okazały się niewystarczające i Francuzi zdecydowali się wysłać do Aleksandrii zespół okrętów pod dowództwem wiceadmirała Rene Godfroy'a w celu wzmocnienia sojuszniczej floty tego rejonu. Ich zadaniem miała być kontrola zachodniej części akwenu Morza Śródziemnego. Godfroy miał do dyspozycji pancernik "Lorraine", 3 ciężkie krążowniki "Doquesne", "Tourville" i "Suffren", lekki krążownik "Duguay-Trouin oraz 3 niszczyciele. Do pomocy stał w Gibraltarze brytyjski Zespół H, działający zarówno na Morzu Śródziemnym jak i na Atlantyku. W jego skład wchodziły dwa pancerniki, "Valiant" i "Resolution", krążownik liniowy "Hood", lotniskowiec "Ark Royal", dwa krążowniki i 11 niszczycieli.
Sytuacja stawała się z dnia na dzień coraz bardziej napięta, a przystąpienie Włoch do wojny po stronie Niemiec, 10 czerwca, zmieniło układ sił w tym rejonie. Na szczęście przewidujący admirał sir Andrew Browne Cunningham, naczelny dowódca brytyjskiej floty śródziemnomorskiej, przeniósł wcześniej swe okręty z bazy na Malcie do Aleksandrii. Uchronił je tym samym przed ewentualnymi atakami z włoskich baz lotniczych, umiejscowionych na oddalonej o 70 mil Sycylii.
Wraz z wycofywaniem się francuskiej armii, pod naporem sił niemieckich, pojawiło się ryzyko utraty okrętów francuskiej marynarki wojennej na rzecz państw Osi. Jej dowódca, admirał Jean Francois Darlan, zapewniał jednak swego sojusznika, iż żaden z jego okrętów nigdy nie podda się Niemcom i zgodnie z tym przyrzeczeniem część floty skierował do brytyjskich portów. Inne schroniły się w Casablance i Dakarze. Oprócz zespołu Godfroy'a w Aleksandrii, Francuzi posiadali jeszcze silną eskadrę w Mers-el-Kebir niedaleko Oranu, dowodzoną przez admirała Marcela Bruno Gensoula. Tu kotwiczyły pancerniki "Provence" i "Bretagne", dwa nowoczesne krążowniki liniowe "Dunkerque" i "Strasbourg", 2 super-niszczyciele "Mogador" i "Volta", 4 duże niszczyciele oraz stary transportowiec wodnopłatowców "Commandante Teste".






Pomimo bałaganu panującego w obozie aliantów nic nie zapowiadało przyszłych problemów, jakie miały spotkać obu sojuszników. Dotychczasowy wspólny front działań miał niedługo stanąć pod znakiem zapytania. 22 czerwca nastąpiło to, czego obawiali się wszyscy – rząd francuski podpisał zawieszenie broni z Niemcami. Postanowieniem układu francuska flota wojenna miała zostać w wyznaczonych portach zdemobilizowana i pozostać pod kontrolą państw Osi. Niemcy zobowiązywały się jednocześnie nie wykorzystywać jednostek francuskich do operacji morskich. Wyjątkiem miały być okręty przeznaczone do patrolowania wybrzeży i wyławiania min.
Wydarzenia ostatnich czasów nie skłaniały jednak ku wierze takim zapewnieniom i brytyjski premier, Winston Churchil, poważnie wątpił w hitlerowskie obietnice. I nie było w tym nic dziwnego. Skutki włączenia czwartej co do wielkości floty do działań wojennych po stronie Niemiec i Włoch byłyby zbyt poważne i należało temu kategorycznie zapobiec. Wyparcie Brytyjczyków z Morza Śródziemnego i zablokowanie atlantyckich szlaków handlowych jako efekt skoordynowanych działań wzmocnionej floty państw Osi, postawiłby osamotnioną Wielką Brytanię w tragicznym położeniu. Ułatwiłoby to również spodziewaną inwazję na wyspy. Nie wiadomo było też do końca, co ostatecznie postanowi francuska admiralicja, która do tej pory stanowczo zapewniała o swej lojalnej postawie wobec sojusznika. Pod znakiem zapytania było również zachowanie rozproszonych po różnych portach okrętów wojennych. Dowódcy byli zgodni – nie ma mowy o przekazaniu okrętów Niemcom lub Włochom jednak wieść o kapitulacji mogła radykalnie zmienić stosunki brytyjsko-francuskie.
Churchil nie ufał Darlanowi, zwolennikowi rządu Vichy i forsował zamysł zniszczenia francuskiej floty pomimo sprzeciwu swoich doradców. Ostatecznie Rada Wojenna podjęła decyzję o postawieniu admiralicji francuskiej ultimatum: dalszą walkę u boku Royal Navy lub unieszkodliwienie okrętów. Operację zaskoczenia francuskiej floty przed jej ewentualnym przejściem pod kontrolę państw Osi opatrzono kryptonimem "Katapulta". Jej głównym celem miała być silna eskadra zakotwiczona w Mers-el-Kebir.

Odpowiedź admiralicji francuskiej była jednoznaczna - wszystkie jednostki francuskie operujące w basenie Morza Śródziemnego miały przygotować się do walki.

Ponowny apel Hollanda o przyjęcie na pokład doprowadził w końcu do nieprzyjemnej sytuacji. Gensoul zapowiedział odpowiedź artyleryjską ze swoich okrętów na wypadek ataku Brytyjczyków. Chcąc uniknąć ryzyka ucieczki francuskiego zespołu, samoloty z lotniskowca "Ark Royal" zrzuciły miny na wejście do portu. Niedługo potem Gonsoul przyjął Hollanda na "Dunkerque" podkreślając, że nie odda swych okrętów pod rozkazy Kriegsmarine. Nie chciał też słyszeć o brytyjskim ultimatum, skoro nie dano mu szansy wypłynięcia, zaminowując wejście do portu. Tymczasem admiralicja naciskała Somerville'a coraz bardziej i zmuszony został do wyznaczenia Francuzom konkretnego terminu na akceptację którejś z brytyjskich propozycji. Sytuacja miała się więc rozstrzygnąć o 17.30 .

Tymczasem w Aleksandrii admirał Godfroy rozważał propozycję Cunninghama. Nie chciał jednak przyłączyć swej eskadry do Royal Navy, gdyż według najnowszych rozkazów określiłby się jednoznacznie mianem dezertera. Szybkie rozbrojenie też nie wchodziło w grę, więc podjął decyzję o zatopieniu okrętów. Poprosił jednak o 48 godzin na przygotowania, na co uzyskał zgodę i rozpoczął wypompowywanie paliwa. Pod wieczór sytuacja się ponownie zaostrzyła. Godfroy dowiedział się o ultimatum w Mers-el-Kebir ale pomimo otrzymania rozkazów z dowództwa zobowiązał się dotrzymać poprzedniej obietnicy.

Parę godzin wcześniej w Mers-el-Kebir napięcie sięgało zenitu. Hollandowi nie udało się przekonać Gonsoula, który na krótko przed wyznaczoną godziną wydał rozkaz alarmu bojowego. Holland nie zdążył nawet wrócić na pokład "Foxhounda", gdy flagowy "Hood" pierwszą salwą trafił w "Bretagne". Po chwili rozpoczął się ostrzał z pozostałych okrętów. Na zakotwiczoną w porcie eskadrę francuską posypała się lawina pocisków. Celne salwy, skierowane na stojące jeszcze nieruchomo okręty, spowodowały początek ich końca. "Dunkerque" ruszyła od nabrzeża i odpowiadając ogniem, spowita pożarami osiadła po krótkim rejsie na płyciźnie po drugiej stronie portu. Zatonął trafiony niszczyciel "Mogador". Na ostrzeliwującym się "Bretagne" doszło do wybuchu amunicji i pancernik przewrócił się do góry dnem. "Provence" powtórzył los "Dunkerque" – eksplodował i osiadł na płyciźnie. Ostrzał trwał niewiele ponad 10 minut i admirał Gensoul chcąc zapobiec dalszej masakrze, poprosił o przerwanie ognia.






Chmury czarnego dymu spowiły port, co ułatwiło krążownikowi "Strasbourg" i 5 niszczycielom ucieczkę na otwarte morze, pomimo wcześniejszego zaminowania portowego przesmyku przez Brytyjczyków. Somerville wysłał za nimi samoloty torpedowe, lecz akcja się nie powiodła i okręty zdołały uciec.

Kryzys sytuacji w Aleksandrii rozpoczął się następnego dnia rano. Francuzi dowiedzieli się w nocy o brytyjskim ataku w Mers-el-Kebir i dotychczasowe, przyjazne rozmowy przeszły na oficjalny i chłodny ton. Godfroy cofnął wszystkie obietnice postanawiając przedrzeć się na otwarte wody. Na przygotowanie okrętów do wypłynięcia potrzebował jednak kilku godzin, co dało Cunninghamowi szansę na znalezienie wyjścia z niezręcznej sytuacji i uniknięcie walki w porcie. Godfroy w wyniku rozwoju wydarzeń, jako dowódca, nie mógł teraz postąpić inaczej, musiał podjąć próbę przebicia. Zdawał sobie sprawę czym może się skończyć konfrontacja z okrętami Royal Navy, ale poczucie honoru oraz wierność Marine Nationale wskazywały mu takie rozwiązanie, jako jedyne, godne dowódcy francuskiego zespołu. Cunningham wystosował więc otwarte orędzie do załóg francuskich, w którym wyraził swe rozterki, niechęć do konfrontacji ogniowej na wypadek próby ucieczki okrętów z portu i szansę na bezkrwawe rozwiązanie tej patowej sytuacji, bez jakiejkolwiek utraty na honorze. Po godzinnej naradzie dowódców francuskich, Godfroy wszedł na pokład "Warspite" przynosząc decyzję, podjętą jak zaznaczył pod presją przeważających sił Brytyjskich – neutralizację własnej eskadry. Krok ten pozwolił zachować mu honor i ocalić okręty. Nocą pojawiły się na niebie włoskie bombowce, lecz do ataku nie doszło dzięki sprawnej obronie przeciwlotniczej okrętów Godfroy'a.


Atak brytyjski w Mers-el-Kebir pociągnął za sobą tragiczne następstwa. Śmierć poniosło prawie 1300 francuskich marynarzy. W odwecie, 5 lipca, francuskie bombowce wykonały atak na brytyjską bazę w Gibraltarze, nie czyniąc jednak żadnych zniszczeń.
Klęska Francuzów wyrażała się w postaci utraty morale na widok zniszczonych okrętów i poczucia bezsilności. Wielu potępiało Brytyjczyków za atak, inni starali się ich zrozumieć. Goryczy dopełnił 6 lipca – dzień brytyjskiego nalotu na port i uszkodzony wcześniej krążownik liniowy "Dunkerque". Paradoksalnie przyczynił się do tego naczelny dowódca francuskiej floty atlantyckiej, admirał Jean-Pierre Esteva. Chcąc podnieść morale marynarzy, wydał oświadczenie o niewielkich uszkodzeniach krążownika i jego rychłym powrocie do gotowości bojowej.
8 lipca lotniczym atakiem torpedowym uszkodzony został pozostający w Dakarze pancernik "Richelieu". Potężny okręt nie dawał Brytyjczykom spokoju i dwa miesiące później siły brytyjskie wraz z Wolnymi Francuzami zaatakowały port. Zostały jednak odparte i zmuszone do odwrotu.

Epizod w Mers-el-Kebir z pewnością nie zapisał się chlubnie na kartach historii. Dotychczasowi sojusznicy, zmuszeni biegiem wydarzeń, stanęli nagle naprzeciw siebie. Działania Brytyjczyków poparły jednak później Stany Zjednoczone i większość krajów neutralnych. Churchill tłumaczył swe działania niepewnością co do przyszłych, militarnych decyzji rządu Vichy. Wolał mieć pewność, iż siły, które do tej pory nie opowiedziały się za gen. de Gaulle'em, nie wzmocnią wrogiego obozu.

Operacja Katapulta, mimo iż kosztowała życie wielu francuskich marynarzy, zakończyła się sukcesem. Kriegsmarine nie wzbogaciła się francuskimi okrętami, a wojna na morzach dopiero się rozpoczęła.....

artykuł kolegi Thomsena

 

Copyright © Okręty Wojenne 1939 - 45 www.warships.pl